22 tysiące złotych – dokładnie tyle zaproponowało towarzystwo za dom, którego remont po pożarze albo zalaniu pochłonął już ponad 50 tysięcy, a robota wciąż nie była skończona. Jest 22:30, siedzisz przy kuchennym stole z kalkulatorem w ręku, sprawa formalnie zamknięta, dom jakoś odbudowany, a Ty wciąż liczysz, ile musiałeś dopłacić z własnej kieszeni – z nieodpartym poczuciem, że coś tu się nie zgadza.
Płaciłeś składki przez piętnaście, dwadzieścia, czasem trzydzieści lat, zaufałeś i podpisałeś polisę jak rzetelny dorosły człowiek, a gdy przyszło co do czego, otrzymałeś kwotę, która ledwie wystarcza na farbę i pędzel. To uczucie zna bardzo wielu poszkodowanych i ma ono konkretną, mierzalną przyczynę. Wbrew obiegowej opinii zaniżona wypłata nie jest wypadkiem przy pracy ani błędem pojedynczego likwidatora, bywa bowiem powtarzalnym mechanizmem, który da się rozpoznać i zakwestionować.
Zaniżenie to nie wyjątek, to reguła
Z obserwacji rynku oraz spraw, które trafiają do naszej kancelarii, wynika prawidłowość trudna do przeoczenia, różnica między kwotą wypłaconą przez towarzystwo ubezpieczeniowe a realnym kosztem przywrócenia domu do stanu sprzed szkody potrafi bowiem sięgać od kilkudziesięciu procent w górę. W wielu wypadkach kosztorys ubezpieczyciela jest niższy niż rzeczywiste koszty odbudowy o połowę, a niekiedy nawet więcej.
Skąd ta różnica? Wynika ona z prostej kalkulacji po stronie towarzystwa – im niższa wypłata, tym mniejszy koszt szkody dla ubezpieczyciela. Kosztorys budowany jest zatem z szeregu drobnych pozycji, z których każda osobno wygląda niewinnie, lecz razem składają się na kwotę oderwaną od realiów rynku. Poniżej najczęstsze z nich.
Cztery mechanizmy, które najczęściej zaniżają Twoją wypłatę
Zaniżona stawka roboczogodziny. W kosztorysie potrafi figurować stawka robocizny znacznie niższa niż realne stawki rynkowe, jakimi posługują się wykonawcy, a branżowe zestawienia kosztorysowe, takie jak publikowane przez Sekocenbud notowania stawek robocizny, wskazują w pierwszym kwartale 2026 roku poziomy istotnie wyższe od tych, które bywają przyjmowane w kosztorysach towarzystw. Ponieważ robocizna stanowi zwykle od jednej czwartej do połowy wartości kosztorysu, a przy pracach wykończeniowych nawet więcej, samo zaniżenie tej pozycji potrafi obniżyć jej wartość o 20–40 procent.
Amortyzacja mimo polisy odtworzeniowej. Towarzystwo potrąca trzydzieści lub czterdzieści procent za „zużycie techniczne”, choć polisa była zawarta w wartości odtworzeniowej, czyli takiej, która ma przywrócić budynek do stanu sprzed szkody, a to rozróżnienie nie zawsze jest przedstawiane w należyty sposób. Stopień zużycia bywa uwzględniany już na etapie ustalania sumy ubezpieczenia, dlatego ponowne potrącanie go przy wypłacie jest praktyką, która w wielu wypadkach budzi wątpliwości i bywa kwestionowana. Czy każde takie potrącenie jest dopuszczalne? Nie zawsze – zależy to od rodzaju polisy i treści ogólnych warunków ubezpieczenia. Mechanizmowi amortyzacji poświęcamy zresztą odrębny artykuł, w którym pokazujemy, kiedy potrącenie ma podstawy, a kiedy nie.
Pominięcie podatku VAT. Klasyczna sytuacja pojawia się wtedy, gdy poszkodowanym jest osoba fizyczna, która nie odlicza VAT, towarzystwo wypłaca bowiem odszkodowanie w kwocie netto, a Ty opłacasz robociznę i materiały w cenach brutto. Zgodnie z ugruntowaną linią orzeczniczą, jeżeli poszkodowany nie jest podatnikiem VAT i nie może go odliczyć, odszkodowanie powinno obejmować kwotę brutto, przy czym stawka tego podatku zależy od rodzaju wydatku. Dla usług budowlanych i remontowych w budownictwie objętym społecznym programem mieszkaniowym obowiązuje obniżona stawka VAT na poziomie 8 procent (art. 41 ust. 12 ustawy o podatku od towarów i usług), natomiast materiały kupowane osobno bywają objęte stawką 23 procent. Pominięcie tego podatku potrafi zatem zaniżyć odszkodowanie o kilka do kilkunastu procent.
Pominięcie kosztów pośrednich. Po zalaniu czy pożarze pozostaje znacznie więcej niż sama naprawa ścian – osuszanie, usuwanie grzyba, dezodoryzacja, wywóz gruzu, utylizacja materiałów. Te pozycje bywają w kosztorysie pomijane, choć stanowią normalne następstwo szkody, a zgodnie z art. 361 § 2 Kodeksu cywilnego naprawienie szkody obejmuje pełną poniesioną stratę, a więc również koszty, bez których przywrócenie domu do stanu sprzed zdarzenia nie jest możliwe.
Realny przykład: różnica, która zmienia wszystko
Rozważmy typową sprawę pożaru domu jednorodzinnego. Towarzystwo ubezpieczeniowe ustala kosztorys na 95 tysięcy złotych i taką kwotę wypłaca, niezależny zaś rzeczoznawca, wyceniając te same prace według stawek rynkowych z bazy Sekocenbud właściwej dla regionu, dochodzi do kwoty 165 tysięcy złotych. Skąd bierze się różnica 70 tysięcy?
- zaniżona robocizna, liczona po stawkach sprzed kilku kwartałów,
- amortyzacja potrącona mimo polisy odtworzeniowej,
- odszkodowanie wypłacone w kwocie netto, mimo że poszkodowany nie odlicza VAT,
- pominięte osuszanie i wywóz gruzu.
Każda z tych pozycji wygląda z osobna jak drobny szczegół, zsumowane jednak decydują o tym, czy odbudujesz dom z wypłaty, czy będziesz dopłacał z oszczędności. Punkt prawny jest tu istotny, zgodnie bowiem z art. 824(1) § 1 Kodeksu cywilnego wypłacone odszkodowanie nie może być wprawdzie wyższe niż poniesiona szkoda, a w myśl art. 824 § 1 suma ubezpieczenia stanowi jedynie górną granicę odpowiedzialności ubezpieczyciela, a nie sztywną kwotę, którą towarzystwo może dowolnie pomniejszać.
Ten sam mechanizm dotyka także rolników
Zaniżanie wypłat nie jest domeną wyłącznie szkód w domach, bardzo podobny schemat – zaniżona ocena rozmiaru szkody, potrącenia, o których poszkodowany nie został poinformowany – pojawia się bowiem w odszkodowaniach dla rolników. W sezonie 2026 szczególnie głośno jest o franszyzie sięgającej nawet 35 procent w dotowanych ubezpieczeniach upraw. Jeżeli prowadzisz gospodarstwo albo znasz kogoś, kogo to dotyczy, opisujemy ten problem osobno w artykule o franszyzie 35 procent w ubezpieczeniu upraw.
Jak rozpoznać, że Twój kosztorys jest zaniżony
Decyzja towarzystwa ubezpieczeniowego rzadko wprost przyznaje, że któraś pozycja została obcięta, zaniżenie ukrywa się bowiem w szczegółach kosztorysu, dlatego pierwszym krokiem jest spokojne porównanie tego dokumentu z realiami Twojego remontu. Na co zwrócić uwagę?
- stawka roboczogodziny wyraźnie niższa niż ta, którą podają lokalni wykonawcy, do których dzwonisz po wycenę,
- pozycja „zużycie” lub „amortyzacja” pomniejszająca wartość mimo polisy odtworzeniowej,
- materiały wycenione po cenach, których nie sposób znaleźć w dostępnych w Twojej okolicy sklepach,
- brak pozycji oczywistych dla danej szkody, takich jak osuszanie po zalaniu, wywóz gruzu czy zabezpieczenie budynku,
- odszkodowanie wypłacone w kwocie netto, choć nie odliczasz podatku VAT.
Jeżeli choć jeden z tych elementów pojawia się w Twojej decyzji, jest to sygnał, że warto przyjrzeć się sprawie dokładniej. Pojedyncza pozycja to zwykle kilka procent różnicy, kilka z nich naraz potrafi jednak przesądzić o tym, że odszkodowanie nie wystarcza na rzetelną odbudowę. Czy oznacza to, że każde takie potrącenie jest nieuprawnione? Niekoniecznie – część z nich może mieć podstawę w treści Twojej umowy. Właśnie dlatego ocena konkretnego kosztorysu wymaga zestawienia go zarówno z realnym rynkiem, jak i z zapisami polisy oraz ogólnych warunków ubezpieczenia.
Co możesz zrobić, gdy wypłata wydaje Ci się za niska
Nie podpisuj ugody w pośpiechu – porównaj kosztorys towarzystwa z realnymi stawkami rynkowymi oraz z zapisami polisy. Pojedyncza zaniżona pozycja to zwykle kilka procent, ale kilka naraz potrafi przesądzić o tym, że odszkodowanie nie wystarcza na rzetelną odbudowę.
Krok pierwszy – nie podpisuj ugody w pośpiechu. Podpisanie oświadczenia o zaspokojeniu roszczeń potrafi zamknąć drogę do dopłaty, jeżeli więc masz wątpliwości co do wysokości wypłaty, wstrzymaj się z akceptacją.
Krok drugi – pilnuj terminu. Zgodnie z art. 819 Kodeksu cywilnego roszczenia z umowy ubezpieczenia przedawniają się z upływem trzech lat, przy czym bieg przedawnienia przerywa zgłoszenie roszczenia lub zdarzenia ubezpieczycielowi, po czym biegnie on na nowo od dnia, w którym otrzymasz na piśmie oświadczenie o przyznaniu lub odmowie świadczenia. Im wcześniej zareagujesz, tym lepiej.
Krok trzeci – zbierz konkrety, nie emocje. Samo stwierdzenie, że odszkodowanie jest za niskie, nie wystarczy, skuteczne bowiem odwołanie wskazuje konkretne pozycje kosztorysu, które zostały zaniżone lub pominięte, i opiera się na niezależnej wycenie według stawek rynkowych.
Krok czwarty – rozważ niezależną analizę kosztorysu. Niezależny rzeczoznawca albo wyspecjalizowana kancelaria potrafi wskazać, ile pozycji zostało zaniżonych i o jaką kwotę, dopiero zaś z taką analizą w ręku podejmujesz świadomą decyzję, czy walczyć o dopłatę samodzielnie, czy powierzyć sprawę komuś, kto robi to zawodowo.
Masz decyzję, która wydaje Ci się zaniżona? Sprawdź ją, zanim zaakceptujesz
Masz w ręku decyzję towarzystwa ubezpieczeniowego po pożarze, zalaniu albo innej szkodzie w domu i nie wiesz, czy kwota jest uczciwa? Prześlij nam kosztorys oraz decyzję na adres biuro@kancelariaoxford.pl lub zadzwoń pod numer +48 533 391 009 (pn–pt, 8:00-16:00). W ciągu 2-3 dni roboczych otrzymasz konkretną informację, ile realnie powinieneś otrzymać i czy warto walczyć o dopłatę. Analiza jest bezpłatna i do niczego Cię nie zobowiązuje.
Kancelaria Oxford jest kancelarią odszkodowawczą, nie adwokacką ani radcowską; w postępowaniu sądowym reprezentuje Cię współpracujący z nami adwokat lub radca prawny (art. 87 KPC).




